Podsumowanie sezonu szkoleniowego 2011

Sezon 2011 na Mazurach zakończył się już dość dawno, ale jakoś nie było czasu na podsumowanie. Przymierzałem się do tego kilka razy i odkładałem na później. Składało się na to kilka przyczyn. Jedną z nich było to, że będzie to podsumowanie nie tylko tego ostatniego sezonu, ale również całej 21-letniej historii działalności Szkoły Żeglowania ORLAND.

Sezon 2011 zakończył się 15 sierpnia w przystani Pod Dębem. Zorganizowaliśmy, jak co roku, 3 obozy. Patenty zdobyło 30 osób na 37 zdających. Pogoda dopisała, z wyjątkiem trzech dni, kiedy lało równo i nie dało się wypłynąć. Humory chyba też, atmosfera na obozach była bardzo fajna.

Wielkim zaskoczeniem dla mnie było pojawienie się w porcie w przeddzień zakończenia obozu, wielu moich byłych sterników i kursantów, którzy przyjechali na Mazury, żeby pożegnać „emeryta” kończącego szkolenie.

Tak, minęło 21 lat od pierwszego obozu, jaki zorganizowaliśmy dla młodzieży.

Był rok 1991. Obóz odbył się w Murzynowie nad Zalewem Włocławskim. Wzięło w nim udział 25 osób, z których wiele pływało z nami przez długie lata jako kadra. W kolejnym roku zorganizowaliśmy pierwszy wędrowny obóz na Mazurach, jeszcze bez szkolenia.

Piszę my, gdyż wielki udział w organizacji obozów miała moja żona Ela, przygotowująca prowiant (w tym czasie zawekowała na potrzeby obozów ponad 2 tony mięsa) i dbająca o wiele szczegółów, które mi umykały.  Poza nami moja siostra Małgorzata (ciocia Gosia), która na obozach wspomagała mnie w szkoleniu. Okazjonalnie na obozach pojawiała się nasza córka Łucja, niemniej szkolenie młodzieży nie jest jej powołaniem, mimo posiadania stopnia instruktora. Obecnie nasza wnuczka Julia, mimo młodego wieku wdraża się z powodzeniem w szkolenie.
 
W 1993 roku odbył się pierwszy rejs szkoleniowy, i od tego roku organizowaliśmy już corocznie 3 lub 4 obozy.
W tym czasie przez nasze ręce przeszło około 1000 uczestników. Wielu z nich żegluje do dziś i często spotykamy się na szlaku. Wielu związało się z żeglarstwem na poważnie i nadal szkoli lub szkoliło. Dla wielu był to jednorazowy kontakt z żaglami, i doszli do wniosku, że to nie dla nich.

W naszej 21-letniej działalności trafiały się prawdziwe talenty, które w naszej ocenie mogłyby samodzielnie prowadzić takie samo szkolenie jak nasze, niemniej mieli inne plany na swoje  życie i żeglują tylko dla przyjemności. To Długi Michał (Wojtysiak), Krótki Michał (Szcześniewski), Lemur (Adam Lemański), Karolina Kanar, Małgosia Łukomska, Adaś Żyszkowski – z powodzeniem przez kilka lat prowadził własną szkołę żeglowania „W Dal”, Ola Żyszkowska, Max (Maksymilian Humpich), Michał Nowakowski, Fusia (Magda Wojtysiak), Paweł Tadej, Żaba (Łukasz Trawczyński), Julek (Marcin Petelicki), Pyzio (Maciek Pyziak), Pablo (Paweł Dzierżek), Antek Trela, Politanka (Ania Politańska), Tadzik (Marcin Tadeuszak), Zwierzak (Rafał Zwierz), Wojtek Stański, Gajowy (Gajusz Gontarczyk), Kubryk (Kuba Bryk), Sawik (Andrzej Sawicki), Asia Dej, Wandzia (Gosia Mikucka), Seba (Sebastian Drozdowski) – z powodzeniem realizuje się prowadząc rejsy morskie na własnym jachcie (polecam), Mieszko Osiewicz, Justyna Matusiak, Trzcina (Maciek Trzcinka), Piotrek Zintel, Adaś (Piotrkowski), Boron (Bartek Boroński), Łukasz Rabiak i Czaki (Dariusz Gilewski) – o Nim za chwilę.

Było jeszcze wielu wspaniałych ludzi, z którymi nadal utrzymujemy kontakty. Nie wymieniam Ich, bo nie ma na to miejsca, ale wspominam ciepło. Chciałbym wspomnieć o Jacku Kucińskim, najstarszym uczestniku (ponad 50 lat), który pływał z nami 5 sezonów i bardzo sobie chwalił takie urlopy, czy o Oli Bartnik, Dziewczynie Nie Z Tej Epoki, z której wielu powinno brać przykład. Rekordziści pływali z nami ponad 10 lat nieraz po kilka obozów w sezonie, to: Adaś Żet, Długi Michał, Fusia, Żaba, Czaki, Jula, Pablo, Bizon czy Buła (Sebastian Bochenek).

Chciałbym wspomnieć o „polonusach” przysyłanych przez rodziców, którzy wyemigrowali z Polski, ale pamiętali jak piękne są Mazury i chcieli, aby ich dzieci zobaczyły ten rejon, który pretendował do miana jednego z cudów świata. Mieliśmy kursantów z Anglii (bywało po 17 osób na jednym obozie), z Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych czy Kanady.

Lata lecą jestem już coraz starszy, a młodzież przyjeżdżająca na obozy – nie. Dlatego czas na odmłodzenie kierownictwa. Od nowego sezonu szkolenie będzie prowadził Czaki (Darek Gilewski). Wybór nie jest przypadkowy, Czaki zdobył już wszystkie wymagane uprawnienia instruktorskie i żeglarskie, pływając z nami od 10 lat wie, jak to funkcjonuje i wiemy, że gwarantuje Szkole rozwój w dobrą stronę.

Z pełną odpowiedzialnością przekazujemy sprzęt i tradycję w dobre ręce.

Będziemy pomagać Czakiemu w organizacji obozów, przygotowując jedzenie (jak dotychczas), będę przyjeżdżał na egzaminy i wspierał go w trudnej pracy, jaką jest prowadzenie szkolenia.

Mamy pewność, że pod jego kierownictwem Szkoła będzie się rozwijać i jej jakość będzie najwyższa.
Cieszymy się, że znalazł się ktoś taki jak On, komu bez większych obaw (obawy są zawsze) możemy powierzyć kontynuowanie szkolenia w Szkole Żeglowania ORLAND.

Chciałbym podziękować w tym miejscu wszystkim, których tu wymieniłem i tym, których nie wspomniałem, za wspólnie przeżyte obozy i wspaniałe chwile, które na długo pozostaną mi w pamięci.

Bardzo dziękuję i życzę powodzenia, wierząc, że zarówno kadra, jak i kursanci pod wodzą Czakiego będą kontynuować to, co rozpoczęliśmy w 1991 roku.

Zapraszamy na obozy w 2012 roku i do zobaczenia na szlaku.

Andrzej "Papa Smerf"